Nie ma to jak sprytny plan

Kilka lat temu pracowałam w małej szkole, gdzie było mało klas i tym samym mało godzin przedmiotowych. Musiałam do pełnego etatu dopracować kilka godzin w świetlicy szkolnej. Miałam wyjątkową okazję przyjrzeć się jak funkcjonują dzieci poza ramami, lekcjami, przerwami i poukładaną w scenariusz pracą.

Codziennie powtarzała się ta sama historia. Przychodzi rodzic, dziecko porzuca klocki i wychodzi. Pytam dziecko: „A kto posprząta?” Słyszę  odpowiedź zawsze tą sama: „Ja się nie bawiłem”, albo „Krzysio się jeszcze bawi”. Po pewnym czasie po Krzysia przychodzi rodzic. Krzysio wychodząc mówi: „Piotrek się bawił”.

Wymyśliłam, że w świetlicy pojawią się  pojemniki. Na każdym napisałam cyfrę. Rozmieściłam klocki w pojemnikach i ustawiłam pojemniki pod ścianą. Kiedy dzieci przyszły kolejnego dnia do świetlicy, wyjaśniłam nowe zasady funkcjonowania w grupie. Dziecko wypożycza klocki. Ja zapisuję imię, numer pojemnika i poziomą kreskę, „-„ przy imieniu dziecka. Dziecko oddaje klocki, dostawiam pionową kreskę i tak dziecko otrzymuje „+”. Na drugi dzień, gdy dziecko przychodzi i ma tylko poziomą kreskę „-„, nie bawi się klockami. Dzieci przyjęły pomysł z entuzjazmem. A rodzice, gdy przychodzili po dziecko, słyszeli: – „Zaraz, muszę posprzątać klocki”. Rodzice często pytali: „Jak pani to zrobiła. W domu nigdy nie chce sprzątać i muszę to robić sama.

Nie ma to jak sprytny plan.

Gdy zasady są niejasne dzieci często pytają, a dlaczego, a po co? Dzieci pytają, bo potrzebują jasnych, czytelnych zasad. Odpowiedź: „Bo tak dla ciebie dobrze”, powoduje w dziecku bunt. Dziecko, chce wiedzieć, co jest dobrze i dlaczego dobrze i po co dobrze. Warto przypomnieć sobie, zapomniane, uświadomić nieuświadomione, zrozumieć lepiej, głębiej, bardziej, to co wszyscy już wiemy. Dlaczego? Po co?

Jeśli chcesz mieć spełnione i szczęśliwe dziecko, sam musisz być spełniony i szczęśliwy. Jeżeli chcesz poprawić jakość życia drugiego człowieka, zacznij od jakości własnego życia.